Darmowa dostawa powyżej 250 zł

blog

Jak naturalnie podnieść poziom energii witalnej? Moja historia

Jak podnieść sobie naturalnie poziom energii? To pytanie zadawałam sobie przez wiele lat w kółko.

Kiedyś mój poziom energii życiowej był na o wiele niższym poziomie niż teraz.

Budziłam się zmęczona po przespaniu całej nocy, szłam na uczelnię, wracałam, piłam kawę, a potem szłam zrobić drzemkę bo nie byłam w stanie funkcjonować, po prostu padałam. Później wieczorami robiłam mocny trening siłowy i znowu do spania.

Piszę o tym, bo może też to znasz. Może również szukasz rozwiązania, tak jak ja kiedyś.

Chciałam dowiedzieć się dlaczego tak mam, bo to nie było normalne!

Nawet któregoś dnia wybrałam się do endokrynologa, który stwierdził, że mam niedoczynność tarczycy i to jest przyczyną chronicznego zmęczenia, po czym wyśmiał mnie, że wiążę dietę z poziomem hormonów.

No nie! Znów trafiłam na niekompetentnego lekarza!

Znów muszę liczyć na siebie!

Jak naturalnie podnieść poziom energii witalnej? Moja historia

Ale teraz za to dziękuję, bo wiem, że tak właśnie miała wyglądać moja droga – zbieranie doświadczeń, poszukiwanie, zrozumienie swojego organizmu, pójście w stronę natury.

Teraz rozumiem, że niedoczynność tarczycy to nie była przyczyna, a objaw czegoś, co leży głębiej.

To, że byłam ciągle zmęczona wynikało z wielu elementów: produktów przetworzonych w diecie, łączenia węglowodanów z tłuszczami, obciążonych organów kortyzolem (kawa, zajeżdżanie się na siłowni, intensywna nauka i brak balansu), dużych dawek stresu, braku równowagi psychicznej (ciągle martwienie się o coś, tłumienie emocji), w końcu odcięcia od czucia własnego ciała.

To była szybka recepta na dysbalans organizmu. Ale też punkt zwrotny, w kierunku odnalezienia swojej drogi w kierunku zdrowia.

Ta historia nauczyła mnie, że człowiek jest istotą wielowymiarową i choroba, czy zaburzenie organizmu nie wynika nigdy z JEDNEJ przyczyny, ale źródło każdego niedomagania leży ZAWSZE w kumulacji wielu czynników zarówno fizycznych, jak i psychicznych.

Dlatego mogłam się leczyć farmakologicznie na niedoczynność tarczycy, ale i tak nie rozwiązałoby to mojego problemu.

Bo problemem nigdy nie są sama tarczyca/wątroba/jelito/macica, czy jakikolwiek inny organ, lecz wiele małych elementów kumulujących się latami.

Powrót do zdrowia to również proces. Coś co psuło się przez lata, naprawia się również latami.

Dlatego wejście na ścieżkę natury było najlepszą decyzją w moim życiu, która przyniosła ogrom zmian. Oczywiście nie od razu, bo był to wieloletni proces.

W skrócie, aby nie zanudzać Cię tą przydługą historią, to co uzdrowiło mnie i przyniosło mi prawidłowy poziom energii w ciągu dnia, było to:

  • wykluczenie przetworzonej żywności
  • w miarę możliwości nie łączenie tłuszczu z węglowodanami
  • alkalizacja organizmu zieloną żywnością
  • odstawienie kawy
  • regularna medytacja
  • praca mentalna, odcinanie niekorzystnych programów
  • więcej czasu w naturze (spacery, szczególnie w lesie, w tym zabieranie grzybów )
  • odstawienie chemii w kosmetykach
  • ładowanie się słońcem przy każdej okazji bez blokowania dostępu promieni UV przez kremy z filtrem
  • picie świeżych soków w dużej ilości
  • nie jedzenie śniadań i post przerywany, czyli jedzenie w oknie żywieniowym 8:16
  • zaprzestanie mocnych, wycieńczających treningów na siłowni na rzecz delikatniejszego ruchu (bieganie, joga, ćwiczenia z ciężarem własnego ciała)
  • oraz w późniejszym czasie moje odkrycie! – grzyby funkcjonalne, które mocno przyczyniły się do wzrostu mojej energii życiowej.

Jak widzisz tych elementów było wiele.

Jak naturalnie podnieść poziom energii witalnej? Moja historia

Nie zmieniłam też wszystkiego od razu, to był około 7-8 letni proces.

Dziś jestem ogromnie wdzięczna za tą drogę, wiedzę i doświadczenie, które zdobyłam.

Mój poziom energii obecnie jest na stabilnym, wysokim poziomie. Raczej rzadko miewam spadki, a jak już, to są one zwykle spowodowane słabą pogodą i brakiem dostępu do promieni słonecznych.

Czyste ciało i zdrowa psychicznie głowa to zawsze wysoki poziom energii.

A teraz co nieco o grzybach witalnych, które pomagają podnieść poziom energii witalnej, właściwie od zaraz.

Pierwszym z nich jest Kordyceps – grzyb, który zwiększa produkcję ATP, czyli podstawowego paliwa dla naszych komórek. Kordyceps zwiększa wydolność tlenową i sprawia, że mniej męczymy się podczas wysiłku. Po prostu stajemy się lepiej dotlenieni.

Kiedy zaczęłam przyjmować ekstrakt z kordycepsa, nie musiałam długo czekać na efekt. Energia dosłownie rozpierała mnie, czułam że działam na wyższych obrotach. Mój mąż, który również stosuje kordyceps, mówi że to uczucie jakby ktoś lekko pchał Cię do przodu i aż chce się działać!

Drugi grzybek o działaniu witalizującym to reishi – świetny adaptogen. Jego działanie jest nieco inne niż kordycepsa, ponieważ nie pobudza, nie podnosi energii tak widocznie, lecz działa „w tle”. Co to oznacza?

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że wygląda to tak, jakby reishi chroniło nas przed wpływem niechcianych czynników (stresorów), które przestają być tak trudne do zniesienia, jednoczenie powodując, że przestaje doskwierać prokrastynacja (niechęć, brak celu, odkładanie obowiązków, leń). Efekt witalizujący polega tu też na tym, że czujemy się bardziej wyluzowani, mniej spięci.

Olga